Sorki, że w ostatniej notce było dużo nie zrozumiałych „?”. Wszystko przez to że net mi się zepsuł i notki muszę pisać na Wordzie.
Dzisiaj jest dzień, na który czekałam. Zobaczę krawat Billie’go!! Rany trochę się boję… nie chcę się poryczeć ze szczęścia :P. Cieszę się też z powodu dnia wczorajszego! Dogadałam się z tatą i… powiedział, że pojedzie z nami na koncert Green Day’a!! Istnieje tylko pewien szczegół… czy on się w ogóle odbędzie? Pragnę tego z całego serca. Nie warto pytać, dlaczego… po prostu ten zespół mnie tak cholernie nakręcił, że wytrzymać nie mogę. Znam wszystkie ich piosenki na pamięć, znam ich daty urodzin, całe biografie. Nie wiem skąd mi się to wzięło. Ostatnio ich muza wpływa na mnie… tak jakby… kojąco ;). Ja nie robię sobie jaj, po prostu tak jest. Uspokaja mnie, pomaga… Pewnie myślicie, że jestem dziwna. Oznajmiam wszem i wobec: JESTEM DZIWNA!!
Kurde mówię wam mam poważny „ życiowy” problem :P. Jakie glany mam sobie kupić? Polećcie mi coś no… Nie wiem czy zwykłe czarne, czy takie zajebiste białe w krowie czarne łaty? No wiecie, lubię być oryginalna, ale zastanawiam się czy to nie przesada :D. Do tego czacha i daje czadu z „ Być albo nie być?”… No dobra trochę mnie poniosło :). Ale jakąś czaszkę muszę sobie skombinować. I jakieś łańcuchy do spodni… ale na pewno nie takie jak ma Blog 27! No bo wybaczcie, to jest już czysta wiocha! Tu walniemy jakiś złoty, tu srebrny, tu gacie po tacie, jakaś czaszka, mini trampeczka i… wiocha a la Blog 27 gotowa!
Co do wiochy… wczoraj ujrzałam coś tak niesamowicie podobnego ( stylem ubierania oczywiście), do Bloga 27, że aż mnie zatkało! Jakieś wiesiowe, różowe (RÓŻOWE!!) glany, jakieś wieśniackie dresy i pełno zawieszek! A więc dzisiejsze motto to:
„ Nie dotykajmy Ali i Toli bo zarazimy się Syfilisem!!”







































